No i jesteśmy w Zielonej Dziurze. W pustej, spokojnej Zielonej Dziurze, gdzie trzymamy się za ręce, robimy razem zakupy i bawimy się w dom, którego nie mieliśmy. Tutaj możemy udawać, że jesteś opiekuńczym mężem i nigdy nie zrobiłeś tego, co zrobiłeś, a ja jestem oddaną żoną, która nie zastanawia się bez przerwy, czy doszło do tego wszystkiego, bo coś robiła nie tak, która nie powiedziała wszystkim dookoła, że z nami koniec, a teraz jej głupio to odkręcać.
Mam wrażenie, że żyję w stanie zawieszenia. Teraz jesteśmy w tym miejscu, a gdzie będziemy za rok? Nie wiem. Po prostu nie wiem. Nie da się tego zaplanować.
Komentarze
Prześlij komentarz