Posty

Życie jest pociurlone...

Obraz
Jakiś tydzień temu, w środę albo w czwartek, obudziłam się obok Mężczyzny Mojego Życia. 
W sensie, jego obecność nie była czymś niezwykłym, choć codziennym też jeszcze nie, ale gdy na niego spojrzałam, doznałam małego olśnienia. To jest ktoś, z kim chcę być już zawsze (a jeszcze nie tak dawno mówiłam, że zawsze to przecież strasznie długo).
Oczywiście niedługo potem do głosu doszła proza życia, ale ta myśl ciągle jest gdzieś w mojej głowie.
Płaczę ostatnio dużo i dużo przeżywam, a on wciąż tuli, głaszcze i przytula (choć czasem boję się, że ta anielska cierpliwość kiedyś się wyczerpie). Wystarczy, że jest, że trzyma za rękę, a ja zaczynam wierzyć, że wszystko ma sens, że wszystko się uda. 
Zawsze będę się tobą opiekować.

spadająca gwiazda spełnia sny

Obraz
pierwszym mym Życzeniem jesteś Ty
Nie miałam ochoty iść na to wesele. No wiecie, trzeba się wystroić, założyć niewygodne szpilki, a potem udawać, że się dobrze bawi. W dodatku zwyczajnie bałam się, że nie odnajdziemy się w towarzystwie, z którego niewielką część poznałam przy okazji wieczoru panieńskiego.
W sobotę wstałam więc pełna obaw i ledwo zdążyłam się przygotować. Zapomniałam o tym, że dobrze byłoby mieć choćby eyeliner i ratowałam się jakąś dość starą kredką (jak się później okazało, eyeliner miałam, i to całkiem nowy) czy lakier do włosów, w panice szukałam też wsuwek, a paznokcie malowałam na ostatnią chwilę.
W kościele zmarzłam, ledwo uszłam z życiem w szpilkach, a do prezentu przypadkiem dorzuciłam karteczkę z numerem telefonu, ale później było już tylko lepiej. 
Po obiedzie zmieniłam buty, jadłam, piłam i tańczyłam, a nawet brałam udział w zabawach, które, o dziwo, nawet nie były obciachowe. Welonu nie złapałam, za to dostałam zadanie, żeby w czerwcu zabrać parę młodą na …

wypadłam z SLA

Obraz
Melduję się, żyję, nic się nie zmienia.
Nie wyprowadziłam się, wciąż mieszkam z tatą, wciąż mnie to wkurza. Praca ta sama, ale ostatnio dostałam całe 100 zł brutto podwyżki. Żeby mi się tylko w głowie nie poprzewracało od tego dobrobytu. Życzenie ciągle jest przy mnie i wierzę, że już tak zostanie. Znajomi ci sami, żadnych nowych twarzy.
Z ciekawszych rzeczy to chyba tylko wieczór panieński koleżanki z liceum, na który pojechałam aż do Warszawy. Był okej, ale też uświadomił mi, jak nudnym człowiekiem byłam w szkole średniej.
A za tydzień na wesele. Poza tym odliczam też dni do Pyrkonu, choć niestety nie będzie tam kilku osób, na które liczyłam.
I to tyle. Post raczej nie kipi entuzjazmem, a to dlatego, że choć nie mam na co narzekać, to przez większość czasu po prostu mi się nie chce. Nic.