Przejdź do głównej zawartości

Posty

if my armor breaks I'll fuse it back together

Chwilowo chęć wyprowadzki opadła, ojciec też trochę mi odpuścił, więc dzielę swój czas między siostrę i jej dziecko, Życzenie oraz przyjaciółki. Oprócz tego standardowo sprzątanie, gotowanie i pranie, no i... jeżdżenie, bo teorię i pierwszą pomoc mam już za sobą.
Wczoraj miałam wielką rodzinną imprezę i wbrew moim oczekiwaniom nie było tak źle. Zmotywowałam się, żeby pójść do fryzjera (nowy kolor jest świetny) i na ostatnią chwilę udało mi się kupić sukienkę. Z prezentem nie było problemu, gdyż srebrną bransoletkę wypatrzyłam dużo wcześniej na stronie internetowej Yes. Życzenie był elegancki i nie marudził, mimo że babcia narobiła mu bałaganu w samochodzie kwiatami i kanapką z nutellą (tak, babcia jadąc na obiad zajadała kanapkę). Nikt nie chciał za bardzo z nami rozmawiać, a co za tym idzie nie padły żadne głupie pytania, których się obawiałam. Trochę pojadłam, wypiłam nieco whisky, puszczałam bańki i w końcu poznałam mojego chrześniaka (nie widziałam go od chrztu, a ma już sześć cz…
Najnowsze posty

ten ciężki ranek i to ciężkie powietrze...

które przecież kochasz
i którego nie chcesz

W środową i czwartkową noc trzęsłam się z zimna, mimo tego, że miałam na sobie spodnie, skarpety, bluzę z długim rękawem, byłam owinięta kołdrą i kocem i pod kołdrę włożyłam gorący termofor (dla porównania zwykle latem śpię w samych majtkach i koszulce). Wszystko mnie bolało, jakby przejechał po mnie walec, a ktoś posklejał kości kropelką i pozszywał mięśnie sznurkiem. W piątek, gdy się obudziłam, nie miałam siły nawet zejść zrobić sobie śniadania i zdałam sobie sprawę, że nikt mi nie pomoże. Ojciec w pracy, do domu wraca o dwudziestej. Siostra z niemowlęciem? Raczej nie zostawi go, żeby przyjść mi pomóc. Tym bardziej nie weźmie go do chorej osoby. Babci bałabym się dać nóż do ręki, sama musiałabym zrobić wszystko za nią, więc na nic mi taka pomoc. Nawet Życzenie jak na złość wywiało akurat w góry...

Cierpiałam tak sobie cały piątek, po nafaszerowaniu się lekami w sobotę było już nieco lepiej. Poległam jednak przy zmianie pościeli - męczyłam …

czekam, wciąż na ciebie czekam

Czerwiec minął spokojnie. Oczywiście zdarzało mi się ryczeć, siedzieć po nocach robiąc prezentacje na zaliczenie i dostałam też lekkiej paranoi z powodu spóźniającego się okresu, ale to przecież nic niezwykłego u mnie. Poza egzaminami, z których tylko jeden muszę poprawić, moje życie kręciło się wokół siostrzenicy, która przez kilka tygodni zdążyła urosnąć sześć centymetrów. I to w sumie tyle.

Chciałam podsumować jakoś tę połowę 2017 roku, która już za nami, ale po trzech nieudanych próbach dałam sobie spokój. Sporo się działo, ale ciężko ubrać to w odpowiednie słowa, zresztą o wszystkich ważnych sprawach już tu pisałam. Najważniejsze jest, że przez większość czasu jestem całkiem szczęśliwym człowiekiem.
Wreszcie mam to, na co czekałam tyle czasu - trochę spokoju. I oczywiście zaczynam się nudzić. Układam już listę osób, z którymi wybrałabym się na piwo, i planuję kolejne wyjazdy - Pieniny, Przewóz, Giżycko, Szwecja.