Przejdź do głównej zawartości

Posty

every scar is a story I can tell

Niech mnie ktoś kopnie w zadek i każe mi zabrać się do roboty... 
Żadnych wyjazdów już w tym roku nie planuję. Za pasem kolejny rok akademicki - miałam zacząć zajęcia w ten weekend, ale nie skończyli remontu wydziału na czas. Kurs prawka wielkimi krokami zbliża się do końca - a właściwie już się skończył, przede mną tylko dziesięć dodatkowych godzin, wewnętrzny egzamin i mogę próbować zdawać państwowy. 
Nawet dziewczyny opowiadają, ile CV wysłały i na ilu rozmowach były. A ja? Siedzę w domu na tyłku i nie chce mi się nawet poprawić swojego CV... o wysyłaniu nie mówiąc. Najlepiej marudzić:


Tymczasem tata bawi się na wycieczce we Włoszech i siedzę sama w domu. Chociaż trochę samotności mi nie przeszkadza, to bawiłabym się zdecydowanie lepiej, gdyby Życzenie akurat nie postanowił zachorować. Wpadły dziewczyny, ale mam wrażenie, że nie za bardzo lubią u mnie przebywać. 
Jeszcze raz któraś powie, że w moim przypadku wyprowadzanie się z domu jest bez sensu, bo mam dużo miejsca, to nie ręczę…
Najnowsze posty

talking to myself

Wciąż zapominam, że nie jestem już nastolatką, i czegokolwiek bym nie zrobiła, już nigdy nie będę miała kilkunastu lat. Zapominam, że to, co oczywiste dla mnie, może wyglądać zupełnie inaczej z czyjegoś punktu widzenia. Że moje słowa mogą zostać zinterpretowane inaczej niżbym chciała. Zapominam, że decyzje, które podejmuję, nie są tylko moimi decyzjami. Że cokolwiek by się nie działo, nie jestem w tym sama.

Dopiero teraz zaczęło do mnie docierać, że warto mówić prawdę i warto szczerze rozmawiać.

chcę uprawiać z Tobą sens

Rok temu o tej porze pogoda była dużo ładniejsza. Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj. Umówiliśmy się na trzynastą i pełna obaw pojechałam na spotkanie, zupełnie nie wiedząc, czego się spodziewać. Zrobiliśmy z pięćdziesiąt kilometrów na rowerach, przy okazji zgarniając kilka keszy; było trochę niezręcznie, a na koniec powiedziałam: Tylko nie dzwoń, bo nie odbiorę.

Nie zadzwonił. Za to pisał całkiem sporo.

Na blogu to wyglądało tak: Krótki poradnik, jak zestarzeć się w samotności
Później był Hel, mecz, plaża i trudne początki, a dalej potoczyło się samo. W końcu wszyscy dookoła przestali wierzyć, że się rozstaniemy, a na końcu przestałam tak myśleć i ja. 

Choć na pierwszy rzut oka nie widać różnicy, mam wrażenie, że jestem zupełnie innym człowiekiem, niż byłam na początku. Nauczyłam się rozmawiać (choć wciąż nie do końca) i nie dusić emocji w sobie, iść na kompromis, bardziej optymistycznie patrzeć w przyszłość.

*.* 
Ten post powstawał w bólach. Zaczęłam go tydzień temu, ale póź…