Przejdź do głównej zawartości

if my armor breaks I'll fuse it back together

Chwilowo chęć wyprowadzki opadła, ojciec też trochę mi odpuścił, więc dzielę swój czas między siostrę i jej dziecko, Życzenie oraz przyjaciółki. Oprócz tego standardowo sprzątanie, gotowanie i pranie, no i... jeżdżenie, bo teorię i pierwszą pomoc mam już za sobą.

Wczoraj miałam wielką rodzinną imprezę i wbrew moim oczekiwaniom nie było tak źle. Zmotywowałam się, żeby pójść do fryzjera (nowy kolor jest świetny) i na ostatnią chwilę udało mi się kupić sukienkę. Z prezentem nie było problemu, gdyż srebrną bransoletkę wypatrzyłam dużo wcześniej na stronie internetowej Yes. Życzenie był elegancki i nie marudził, mimo że babcia narobiła mu bałaganu w samochodzie kwiatami i kanapką z nutellą (tak, babcia jadąc na obiad zajadała kanapkę). Nikt nie chciał za bardzo z nami rozmawiać, a co za tym idzie nie padły żadne głupie pytania, których się obawiałam. Trochę pojadłam, wypiłam nieco whisky, puszczałam bańki i w końcu poznałam mojego chrześniaka (nie widziałam go od chrztu, a ma już sześć czy siedem lat). 

Brakowało mi trochę mamy, która zazwyczaj była duszą towarzystwa i wyjaśniała, kto jest kim, a także późniejszego popijania whisky już w domu i obgadywania kto jak się zachowywał i jak był ubrany. :D 

Długo nie będzie kolejnej tak dużej imprezy, pewnie dopiero na chrzciny Kornelki. I dobrze.

A wieczorem zaczynam pakowanie, bo jutro mam zamiar się stąd zmyć na tydzień. Z przyjemnością odpocznę od pieluchowego zapalenia mózgu, na które zachorowali wszyscy dookoła. :)

Och, Chester... 

Komentarze

  1. Też zazwyczaj mam problem z rodzinnymi imprezami. Wszyscy czegoś oczekują, nie bardzo wiesz czego, gapią się... A najgorzej jest, kiedy są tam też osoby z rodziny, których nie znasz. Katastrofa. I nie wiesz jak się zwrócić- babciu, ciociu, może po imieniu?
    Może tę kanapkę tak na pobudzenie perystaltyki jelit ;P
    Widzę, że też tęsknisz za Chesterem. Sama pocieszam się myślą, że jest mu tam lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam niedużą rodzinę więc takie rodzinne imprezy zawsze są w tym samym gronie.
    Dobrze, że nie było tak źle;) Sporo nie widziałaś chrześniaka.
    Jedź i odpocznij:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No nieźle nieźle, ale ze babcia kanapkę z Nutella? To się zaskoczyłam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze to miło zrobić sobie ładna fryzurę - od razu przetrwanie uroczystości rodzinnych jest łatwiejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. u mnie nie ma wielkich rodzinnych imprez, na szczęście:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

dla mnie też niezbyt łaskawy był dzień, czyli o tym, że myślałam, iż będzie łatwiej

Mogłabym być teraz gdzie indziej, kończyć któreś kolejne piwo, oglądać kolejny film, który właściwie nic mnie nie obchodzi, albo spać już wtulona w jego ramię. Tylko że jakoś nie potrafimy się ostatnio dogadać.
Mów do mnie, proszę, przecież nie czytam ci w myślach. Mów.

Jakbym sama mówić potrafiła.
Naprawdę myślałam, że będzie łatwiej. Było łatwiej. Kesze, piwo, kino, kręgle. Rower, spacer, koniec świata. U mnie, u niego, film, czipsy, popcorn. Tort, sernik, kopiec kreta. Whisky, piwo, wino, earl grey. A przecież nic się nie zmieniło.

*.*
Jest środek sesji, a ja jak zwykle nie myślę o tym, o czym powinnam. Na razie zaliczone mam trzy przedmioty, zostało... dużo. Nie chce mi się nic. Potrzebuję wiosny. Dla mnie też za długa zima i zła... 


ale przyznaj, że w sumie się żyje cudnie  i przestań wyć przestań wyć przestań płakać 

jutro może nas nie być / listopadowy czelendż

Do napisania tego posta zainspirowała mnie Noel
Choć zdaje się, że nie radzę sobie ostatnio najgorzej, jest kilka rzeczy, nad którymi powinnam popracować i z pewnością będę bardziej zmotywowana, jeśli przyznam się do nich publicznie. Oto moje cele na listopad:
1. Kupić spodnie Zaczynam od dosyć łatwej sprawy, w końcu która dziewczyna nie lubi zakupów? Widać dziewczyną typową nie jestem, bo zakupy mnie irytują: ogromne centra handlowe, tłumy ludzi i kolejki do przymierzalni. Nie mogę jednak patrzeć na odstające spodnie, w których ostatnio chodzę, i zecydowanie potrzebuję nowych. 
2. Pić codziennie skrzyp Włosy ostatnio gubię na potęgę. Paznokcie mam w miarę mocne, ale chcę, by były w dobrej kondycji. Zaparzenie i wypicie kubka ziół nie powinno stanowić problemu nawet w moim napiętym grafiku. Zaraz idę zaparzyć.
3. Zostawić w spokoju skórki Jak mówiłam, paznokcie mam w porządku, za to wszystkie moje nerwy odbijają się na skórkach. Co chwilę słyszę nie skub i nie skub, a jednak wciąż to …

Saturday night, czyli podsumowanie grudniowego czelendżu i trochę 2016 roku

Zaczynamy od zadań grudniowych:

1. Przeżyć
Jak widać udało się.
2. Zaliczyć podstawy prawa i co tam się jeszcze po drodze trafi
Zaliczone!
3. Zrobić zakupy
Nabyłam nową suszarkę oraz mikser. Kupiłam też nową bieliznę. Tylko tostera brakuje, ale to kwestia czasu.

4. Upiec pierniki i ogólnie ogarnąć święta
Pierniki upieczone i udekorowane, o czym już wiecie z Nominacji Dobrych Myśli.  Co do samych świąt, nie było kolorowo. Tata z siostrą tak się pokłócili, że nie chcieli spędzać razem Wigilii i siostra przyjechała do cioci dopiero wtedy, gdy taty już nie było. Na szczęście następnego dnia się pogodzili.

5. Napić się z kimś whisky z colą
W pierwszy dzień świąt wypiliśmy z Życzeniem 0,7 Jacka Danielsa. W trzy godziny.

I to bonusowe zadanie też udało mi się zrealizować. 

2016 rok mogłabym z powodzeniem uznać za udany, gdyby nie jedno wydarzenie - śmierć mamy.  Zaczęłam go sylwestrem u Aśki. Potem zdałam sesję, złapałam lutową depresję i nie mogłam znaleźć pracy. Na spotkaniu z Kolegą z Islandii