my sweet prince, czyli o wszystkim i o niczym

Miałam napisane już dwa posty, oba zostały jako szkice. Mam nadzieję, że tego nie spotka podobny los.

Mało mnie tu ostatnio, bo sesja, więc jak na porządnego studenta przystało... nadrabiam seriale - w moim przypadku Kości. Na szczęście większość egzaminów już za mną, zostały tylko dwa w sobotę, no i ewentualne poprawki.


Zdawałam też egzamin zawodowy i mam wrażenie, że oblałam obie części. Pisemna jak pisemna, z teorii nigdy szczególnie dobra nie byłam, bo zakuwania nie cierpię, ale może te dwadzieścia punktów uzbieram. Za to praktyczny, którego byłam raczej pewna, okazał się dosyć trudny, a to dlatego, że program, w którym należało rozwiązać większość zadań, pierwszy raz otworzyłam na egzaminie właśnie. Były z niego jedne zajęcia, nieobowiązkowe, o których wiedziała garstka osób.

No i nie oddałam papierów z praktyk... 

Poza tym martwię się siostrą i siostrzenicą - tak, siostra będzie miała córeczkę. Wszyscy starają się jej pomagać, tylko ja, przykuta do notatek, nic nie robię, czuję się jakaś taka bezużyteczna. Ciężko mi też dogadać się z tatą. 

I chciałabym zrobić coś dla siebie. Umówić się do fryzjera, kosmetyczki. Układam już listę rzeczy, które z przyjemnością zrobię, gdy wszystko pozaliczam. Nawet sprzątanie bardziej mnie kusi niż przykładowe pytania na egzamin. I wreszcie muszę nauczyć się robić pranie (tak, mam 24 lata i ani razu nie włączyłam pralki).


Ale zdarzają się też przyjemniejsze dni, jak choćby poniedziałek, który spędziłam z Życzeniem. Dwugodzinny spacer po lesie, pizza, piwo... A we wtorek mogłam popatrzeć, jak sypie kamyki do akwarium i przyznam szczerze, że nigdy nie widziałam nikogo tak szczęśliwego z powodu trzydziestu kilogramów kamieni. 

I z Panem z Islandii spotkałam się tego dnia. Dobrze było go znowu zobaczyć po tych kilku miesiącach, napić się whisky, pogadać, obejrzeć film. I trochę sobie wyjaśniliśmy, więc z jednej strony zrobiło się lepiej, a z drugiej... W każdym razie potrzebowałam tego. Lubię naszą relację, zwłaszcza odkąd przestałam liczyć na coś więcej. Mam nadzieję, że nie stracimy dobrego kontaktu.

Tydzień temu minęła dziewiąta rocznica mojego blogowania. ;)

To tyle na razie. Publikuję, zanim się rozmyślę.


Wielbię ten utwór.

Komentarze

  1. Zawsze tak jest z zaznaczaniem najważniejszych rzeczy w notatkach. I że wszystko jest ciekawsze od próby nauki ;)
    Wiesz, że ja do tej pory nie umiem obsłużyć pralki w domu rodzinnym? A z jakąkolwiek holenderską nie mam najmniejszego problemu.
    Gratulacje tak długiego stażu w blogowaniu :D Zaczęłam się właśnie zastanawiać i właściwie nie wiem, kiedy założyłam swojego pierwszego bloga. To był na pewno maj lub czerwiec, ale nie wiem, czy 2007 czy 2008... :|

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak długo żyję bez edukacji, że kompletnie zapomniałam, czym są te wszystkie egzaminy i z jakim kuciem się to wiąże ;)
    Aj... też koniecznie muszę zrobić coś dla siebie. Na pierwszy rzut idzie wymiana garderoby, bo wszystko mi się w tych ciążach powyciągało...

    OdpowiedzUsuń
  3. 30 kilo kamyków? To jakiej wielkości ma akwarium? :v
    Jeszcze pamiętam ten stres sesyjny i sens tego mema: http://i1.kwejk.pl/k/obrazki/2013/04/1fe29dcf7085a7af177c32a988d02d6d_original.jpg :D.
    Czas najwyższy nauczyć się prać :v.

    OdpowiedzUsuń
  4. spoko, lepiej najpierw uporać się z nauką, a potem przejść do innych rzeczy :) trzymam kciuki, żeby wyniki były pozytywne :)
    lubię wątek Pana z Islandii.
    i trzymam kciuki za pranie! dasz radę! :D ja miałam chyba również >20 lat gdy miałam swój pralkowy debiut. udało się.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja powinnam pisać mgr, nie umiem się do tego zebrać.. Po prostu nie. Wszystko jest ciekawsze. Ostatnio zachorowałam i nawet obiadu nie mogłam zrobić, leżałam i płakałam, bo czułam się niepotrzebna ._.
    wszystko się poukłada, a robienie prania jest całkiem spoczko! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że blogowe czarne chmury wiszą i nad Twoją twórczością ;) Niemniej jednak dobrze, że poza blogiem wszystko jest ok. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Sesja- kiedyś jej nienawidziłam, teraz nieco żałuje,że to już wszystko za mną...
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak, pamiętam to "uczenie się" z serialami;p;p;p
    No to bliżej sesji niż dalej, mam nadzieję, że nie będziesz mieć żadnej poprawki.
    Dlaczego martwisz się o siostrę?
    Faceci potrafią się cieszyć z różnych dziwnych rzeczy;p
    Zaliczaj i wracaj:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak to już jest, że kiedy się uczyć trzeba to mamy milion innych, ciekawszych rzeczy do zrobienia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie cierpialam się uczyć... Także doskonale Cię rozumiem

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz